czwartek, 4 grudnia 2014

Recenzja zestawu # 11 (PZL.45 Sokół Choroszy Modelbud)




Tematem siódmej recenzji żywicznego zestawu firmy Choroszy Modelbud będzie miniatura samolotu, który nigdy nie powstał. PZL.45 Sokół miał być prostym myśliwcem przechwytującym. Głównym wymaganiem postawionym przed konstruktorami była przede wszystkim zwrotność i dobra prędkość wznoszenia. Prędkość maksymalna była traktowana drugoplanowo, dlatego też zastosowano stałe podwozie, które miało ułatwiać operowanie z lotnisk polowych (planowano również wersję z wciąganym podwoziem). Pod koniec 1938 roku projekt maszyny był gotowy, w lutym 1939 roku istniał już model aerodynamiczny. W czerwcu tegoż roku rozpoczęto prace nad pierwszym prototypem. W chwili wybuchu wojny w zaawansowanym stadium był kadłub prototypu, który zniszczono w trakcie ewakuacji zakładów WP-1 na Okęciu. 


O modelu


Model nosi numer katalogowy A82 i powstał w 2003 roku. W trzech strunowych woreczkach producent umieścił 33 żywiczne części oraz owiewkę vacu. Do tego dochodzi skromny arkusik kalkomanii, na którym znajdziemy podstawowe szachownice, fikcyjny numer seryjny i propozycję godła. 



Jakość odlewów głównych elementów płatowca jest niezła. Po wewnętrznych stronach kadłuba odtworzono detale konstrukcji. Trzeba jednak uważać, bo ścianki są bardzo cienkie (wręcz prześwitujące), co zwiększa ryzyko przypadkowego uszkodzenia kadłuba, a jego naprawa może być potem kłopotliwa. Podłużnice i detale na burtach kabiny są odlane przyzwoicie, choć nie brakuje kilku skaz – na szczęście w dolnej części, która i tak będzie zasłonięta podłogą. 



W przypadku kabiny mamy do czynienia z zupełnym science fiction, nikt bowiem nie wie jak miałby wyglądać kokpit Sokoła. Należy jednak docenić propozycję producenta, bo równie dobrze mógł pozostawić sprawę kabiny modelarzowi. Jeśli ktoś nie będzie zgadzał się z wizją producenta, może z czystym sumieniem przerabiać kokpit wg własnego uznania. Co ciekawe tym razem nie będę krytykował tablicy przyrządów. Jest odlana całkiem nieźle i choć nie ma kalkomanii ze wskaźnikami, to po dodaniu ich we własnym zakresie powinno być całkiem OK.

Płat odlano jako jeden element. Linie podziału są wgłębne i delikatne, a jego powierzchnia nie ma żadnych skaz. Pozostałe części są na dostatecznym poziomie, ale podobnie jak przy innych modelach tego producenta, trzeba będzie poświęcić trochę czasu na ich dopracowanie. Silnik odtworzono na przyzwoitym poziomie. Po obróbce i lekkim tuningu powinien ładnie się prezentować. 

 

Podsumowując, mimo że zestaw ma już 11 lat (a niedługo 12), to jest do naprawdę fajny produkt. Nie jest zbyt skomplikowany, dzięki czemu w krótkim czasie – i przy niewielkim nakładzie pracy – można postawić na półce polski samolot z kategorii „co by było, gdyby”. Sokół ma ładną sylwetkę, a jego miniatura pozwala na popuszczenie wodzy fantazji w kwestii doboru jednostki oraz schematu malowania.

Ocena

Plusy:
– dobra jakość odlewów elementów płatowca;
– niezły odlew silnika;
– propozycja zabudowania wnętrza kabiny.

Minusy:
– brak blaszki fototrawionej;
– brak kilku godeł do wyboru i narzucony jeden numer seryjny.

Firmie Choroszy Modelbud dziękuję za udostępnienie modelu do recenzji!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza